Internetowy Program Zmiany Osobistej
eTutor.pl








czwartek, 31 grudnia 2009

Nowa jakość e-booków - premiera za 6 dni

W przyszłym tygodniu podczas targów 2010 International Consumer Electronics Show (CES) zostanie zaprezentowany nowy format e-booków - Blio. Zamiast udawać e-papier, Blio ma być dostosowany do potrzeb tabletów, netbooków, a także telefonów komórkowych.

Zaletą nowego formatu ma być maksymalne upodobnienie e-booka do papierowej książki. W odróżnieniu od większości e-czytników, Blio umożliwia przeglądanie kolorowych ilustracji. Jest więc idealnym narzędziem do czytania albumów, atlasów czy książek dla dzieci. Tekst będzie można czytać albo odsłuchać jako audiobook.

Ray Kurzweil, pomysłodawca projektu, chce, aby Blio był dostępny dla najpopularniejszych systemów i urządzeń. Z aplikacji umożliwiających czytanie e-booków w tym formacie będzie można korzystać zarówno na pececie jak i Maku. Pojawi się także wersja dla iPhone’ów czy telefonów Nokii (która wspiera projekt Kurzweila). Blio ma zadebiutować z biblioteką zawierającą milion tytułów. Wszystko wskazuje na to, że spora część z e-książek zostanie udostępniona dzięki umowom z Google i jego usłudze Google Books czy Projektowi Gutenberg.

źródło: dobreprogramy.pl


******

Polecamy również:

E-booki sprzedają się lepiej niż papierowe książki

Po raz pierwszy w historii internetowy sklep Amazon.com zanotował większą sprzedaż e-booków, niż zwykłych, tradycyjnie wydanych książek. Analitycy i dziennikarze zastanawiają się czy to wina przedświątecznej gorączki zakupów, czy też początek nowego trendu.

Podczas tegorocznych Świąt, internauci kupowali nawet 110 e-książek na minutę. 14 grudnia, w szczytowym momencie sprzedaży, klienci ze 178 krajów zamówili ponad 9,5 milionów e-booków. Książki kupowali użytkownicy e-czytników - na przykład Kindle’a, który Amazon.com wprowadził na rynek w 2007 roku. Obecnie w Kindle Books, internetowym sklepie z książkami, dostępnych jest 350 tysięcy tytułów, w przeważającej większości napisanych w języku angielskim.

Jednak Amazon.com sprzedaje e-booki nie tylko użytkownikom Kindle. Wystarczy komputer i program do przeglądania dokumentów. Książki są dostępne również w internetowym sklepie App Store dla osób korzystających z iPhone'ów i iPodów touch. Najprawdopodobniej to właśnie te osoby, a nie tylko właściciele Kindle'ów, zapewniły Amazonowi rekordową sprzedaż podczas tegorocznego okresu świątecznego. Mimo ogromnej sprzedaży e-booków, firma nie podała jak dotąd ilości sprzedanych czytników Kindle.

źródło: dobreprogramy.pl


******

Polecamy również:

:: Nowości w świecie czytników e-book
:: Premiera Nooka przesunięta na późniejszy termin
:: Amazon ulepsza czytnik ebooków Kindle

wtorek, 29 grudnia 2009

Flagowy czytnik eBooków Sony w sprzedaży

Sony wprowadziło do sprzedaży swój flagowy model czytnika eKsiążek - Reader Daily Edition. Urządzenie wyposażono w duży, 7 calowy ekran dotykowy, przystosowany do czytania gazet i magazynów oraz obsługę sieci 3G. Sprzęt dostosowany jest do pobierania materiałów z wirtualnego sklepu Sony Reader Store. Użytkownik Daily Edition mieszkający w Ameryce otrzymuje dostęp do elektronicznych wydań the Wall Street Journal, Los Angeles Times, Chicago Tribune oraz New York Post, Boston Globe, International Herald Tribune, New York Times i wielu innych. Jak na flagowca przystało, czytnik nie jest tani - kosztuje $400.

Ciekawe kiedy doczekamy się dostosowanych do tego rodzaju sprzętu wydań "Polityki", "Forum", "Rzeczpospolitej" etc. Pewnie wtedy, gdy cena tego typu urządzeń spadnie do akceptowalnego poziomu.

źródło: frazpc.pl


******

Polecamy również:

:: Intel wprowadza czytnik e-booków dla niewidomych
:: Czytniki ebooków z Androidem już w 2010 roku
:: Czytnik ebooków NOOK na Androidzie

Kolejne problemy Google Books, tym razem w Chinach

Plany firmy Google dotyczące zdigitalizowania światowego księgozbioru spotykają się z kolejnymi protestami. Tym razem pomysł na przenoszenie książek do Internetu nie spodobał się pewnej chińskiej autorce. Proces rozpocznie się już jutro w Pekinie.

Twórcą pozwu jest Mian Mian, pisarka w Polsce znana dzięki książce "Cukiereczki". Autorka skandalizującego dzieła "Acid lover" ("Toksyczny kochanek"), w którym opisuje seksualne życie marginesu społecznego, jest oburzona, że fragmenty jej powieści znalazły się w Google Books. Mian domaga się 61 tysięcy jenów (około 27 tys. zł.) rekompensaty za poniesione straty. Jest to pierwszy pozew przeciwko Google jaki trafi do chińskiego sądu.

Problemy z projektem przenoszenia książek do Internetu zaczęły się już w 2005 roku, to jest rok od uruchomiania usługi. Google był oskarżany o łamanie praw autorskich (m.in. przez Microsoft), a także pozywany do sądu przez amerykańskich i europejskich wydawców. W większości przypadków firmie udało się doprowadzić do ugody - zobaczymy, jakie kroki podejmie sąd w Chinach.

źródło: dobreprogramy.pl

******

Polecamy również:

:: Chińczycy oskarżyli Google o łamanie praw autorskich
:: Cyfrowe książki. Na scenę wkracza BookServer
:: Google buduje internetową księgarnię

sobota, 26 grudnia 2009

Jak używać czytnika eClicto? - (video)

Dla wszystkich, którzy już zakupili czytnik eClicto, a także dla tych, którzy zastanawiają się nad zakupem czytnika, oraz wszystkich tych, którzy są chcą poznać system eClicto - przygotowany został film, który powinien ułatwić poznanie urządzenia i korzystanie z niego.

Film krok po kroku pokazuje, jak zainstalować czytnik, ściągnąć program Manager eClicto i pobrać z Księgarni eClicto e-booki do czytnika.

Trzy i półminutowy film instruktażowy możecie obejrzeć poniżej.




źródło: blog.eclicto.pl


******

Polecamy również:


Czy Amazon Kindle jest rzeczywiście cool? - recenzja Bartłomieja Roszkowskiego

Kindle, czyli czytnik ebooków wyprodukowany przez największy sklep internetowy na świecie Amazon.com nie jest bezpośrednio związany z rynkiem audiobooków. Jednak ze względu na kilka jego funkcji np. text to speech, czy możliwość słuchania na nim audiobooków postanowiłem zamieścić na blogu recenzję. Każda inicjatywa, która wzmacnia zainteresowanie cyfrowymi (w tym cyfrowymi audiobookami) jest dla nas (czyli fanów audiobooków) bardzo ważna.

Czytnik Kindle 2 kupiłem około 2 miesiące temu. Z jednej strony był to mój obowiązek, jako osoby prowadzącej sklep internetowy z ebookami, z drugiej była to ciekawość. Ciekawość tym silniejsza, iż biznes całej mojej rodziny opiera się na dobrym starym druku offsetowym (prowadzimy sporą drukarnię offsetową pod Warszawą).

O czytniku Kindlu słyszałem już wcześniej z wielu artykułów prasowych, z radia, z telewizji. Podobnie jednak, jak dziennikarze na co dzień opisujący e-papier nigdy nie miałem go w ręku. Tym bardziej jestem szczęśliwy, że mogę się podzielić czytelnikami moimi wrażeniami, jako jeden z pierwszych nabywców e-papieru z prawdziwego zdarzenia.



Zakup:
zakup Kindle’a jest niezwykle prosty. Wystarczy wejść na stronę sklepu Amazon.com, który jest wyłącznym sprzedawcą tego urządzenia. Do zakupu potrzebujemy zarejestrowanego konta oraz aktywnej karty kredytowej. Koszt zakupu Kindle na rynek międzynarodowy to $ 365,98 USD. Kindle podczas zakupu stosuje sprytny „trick” marketingowy na korzyść Klienta. Otóż w kilka dni po zakupie oddaje klientowi $20 USD, jako rzekomą obniżkę jego ceny. Obiektywnie patrząc miła niespodzianka, która wpływa na bardzo pozytywny odbiór Kindle – zanim do nas dotrze. W cenę Kindle wchodzą już wszelkie opłaty celne i wysyłka (wygodne).

Odbiór towaru:
Kindle nie dociera do nas w designerskim opakowaniu. Samo opakowanie jest bardzo zwykłe, zdaje się przygotowane z makulaturowego papieru. Ma to podkreślać jego ekologiczność. Dodatkowo, co bardzo ważne zwłaszcza dla osób nietechnicznych to to, że Kindle dociera do nas od razu zarejestrowany na nasze dane, podłączony do naszego konta na Amazon.com (także z kartą kredytową). Dostajemy więc urządzenie typu plug&play, czyli gotowe do użycia zaraz po wyjęciu z pudełka. Bardzo dobre rozwiązanie, jeżeli chce się, aby urządzenie przyjęło się na rynku głównym i nie zostało zaklasyfikowane, jako coś co jest tylko dla gadżeciaży lub geeków komputerowych. W tym wypadku możemy być całkiem spokojni. Nawet starsi ludzie (sprzed ery cyfrowej) powinni sobie poradzić. Jedyną wada jest amerykańska wtyczka do ładowarki (trzeba wyposażyć się w polską przejściówkę).

Korzystanie z Kindle:
produkty, które po pierwszym wyjęciu z pudełka powodują, że klient krzyczy „wow”, są tymi produktami, które maja szansę przyjąć się na rynku na dobre. Taki jest też Kindle. Wrażenie nie robi jednak sam czytnik co szybkość dokonywania na nim zakupów bezpośrednio w sklepie Amazon.com oraz sama procedura pobieranie książek. Czytnik został wyposażony w bezprzewodowe łącze 3G (wbudowana karta). Łącze nazywa się Amazon Whispernet i daje nam możliwość szybkiego, bezprzewodowego kupowania książek bez względu na to, w którym jesteśmy miejscu (byle by był dostęp do byle jakiej sieci 3G). Kupowanie i pobieranie książek jest bezpłatne. Wszystko działa w tzw. roamingu, wobec czego sam Amazon nie musiał podpisywać umów z operatorami, w każdym z krajów do którego eksportuje czytniki, ale wystarczyła umowa z dużym operatorem w USA. Kupowanie i dostęp do książki nie był jeszcze nigdy tak szybki – 30 sek zakup – 1-2 minuty pobranie. To jest naprawdę „wow”.

Opinia na temat czytników:
jest kilka czynników, które powodują, że Kindle przyjmuje się na rynku. Nie jest to bynajmniej sam czytnik, których podobnej jakości (wygląd i funkcjonalności) jest sporo już na rynku. Tak, naprawdę sukces (czyli ogromna sprzedaż czytników i zwiększenie sprzedaży książek) wywołany jest przez zbliżenie książki (jako tekstu oderwanego od formy papierowej) do czytelnika. Prosta zasada: kupuję kiedy chcę, czytam kiedy chcę i jak chcę (Amazon nazywa tą zasadę: „Books in under 60 seconds”). Osobiście w ciągu niespełna miesiąca dokonałem zakupów książek na większą kwotę niż przez poprzednie pół roku. To chyba o czymś świadczy.
Sam jednak sukces rynkowy nie byłby możliwy, gdyby nie ogromne portfolio tytułów dostępnych na Amazon.com w wersji elektronicznej. Jeżeli chodzi o same czytniki, to prawdopodobnie w Polsce pojawi się w najbliższej przyszłości sporo ciekawych rozwiązań. Patrząc jednak z perspektywy moich doświadczeń w rozmowach z wydawnictwami (od strony ilości tytułów dostępnych w wersji elektronicznej na rynku) trzeba będzie jeszcze poczekać kilka lat, aż cos się zmieni w tej kwestii.
Mam tylko szczera nadzieję, że wydawcy książkowi nie prześpią swojej okazji i nie znajda się z przysłowiową ręką w nocniku, na wzór koncernów prasowych. W przypadku prasy, jeszcze kilka lat temu wydawało się, że mamy boom, są wzrosty, mają władzę. Tymczasem kryzys znacznie przyspieszył pewne procesy i obecnie prasa znajduje się defensywie. Książki broni jednak to, że jej treść istnieje od kilku tysięcy lat. Zmienia się tylko forma jest dostarczania do czytelnika. Muszą o tym pamiętać wydawnictwa z sukcesem operujące na rynku w tej chwili. Nic nie jest dane na wieki. Tym bardziej, że czasy mamy takie, że świat się zmienia w szalonym tempie.

źródło: audiobookfan.pl


******

Polecamy również:

Bonnier Mag+, przyszłość cyfrowych magazynów (wideo)

Korporacja medialna Bonnier wraz ze studiem dizajnerskim BERG, zaprezentowała filmik z koncepcyjną wizją cyfrowego magazynu przyszłości. W ponad 8 minutowym filmiku przedstawiono proces projektowania interfejsu, wygląd całego urządzenia (mini tabletu) oraz jego przyszłe możliwości. Przy projektowaniu, dizajnerzy bazowali na esencji i najważniejszych cechach magazynu papierowego, starali się uchwycić istotę czytania i zaszczepić ją do cyfrowego magazynu.

Jak wspominają sami autorzy “Mag+ został zaprojektowany dla świata, w którym interaktywność, obfite informacje i nieograniczone możliwości mogłoby zostać odebrane jako nachalne i przytłaczające.” Mag+ ma opierać się na prostocie. Podobne urządzenia prezentował już Wired.com oraz Sports Illustrated.





Dzięki temu krótkiemu filmikowi firma Bonnier ma zamiar zapoczątkować dyskusję wokół Cyfrowych magazynów, zbierane są również wszystkie ciekawe wizje, pomysły oraz koncepcje, które przyspieszą proces produkcji pierwszych prototypów.

Jak donosi BERG pierwsze prototypy powinny być gotowe do testów już za kilka miesięcy.

Trzeba przyznać, iż Bonnier Mag+ wygląda niesamowicie… zobaczymy jak potoczą się jego dalsze losy…
źródło: webhosting.pl

******

Polecamy również:

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Amazon Kindle dla Mac OS X już niebawem

Amazon ogłosiło właśnie, że już niebawem dla użytkowników Mac OS X dostępna będzie aplikacja umożliwiająca wygodne czytanie ebooków – Amazon Kindle.

Amazon, będący największą na świecie internetową księgarnią, najwyraźniej rozszerza krąg odbiorców sprzedawanych u siebie ebooków, także na użytkowników komputerów Mac.

Kindle dla Mac dostępny będzie w wersji zarówno dla procesorów PowerPC jak i Intel. Minimalne wymagania to procesor o częstotliwości 500 MHz, 512 MB pamięci RAM. Aplikacja wymaga jednak przynajmniej Mac OS X Leopard.

Aplikacja umożliwiać będzie:
  • dostęp do ebooków dla Kindle,
  • automatyczną synchronizację pomiędzy urządzeniami (Kindle, iPhone, Mac) informacji typu ostatnio czytana strona, przypisy itp.,
  • tworzenie zakładek i przeglądanie przypisów utworzonych na Kindle,
    dostęp do 360 tysięcy tytułów,
  • dostęp do darmowych próbek (pierwsze rozdziały książek),
  • możliwość czytania na Kindle książek zakupionych na Maku.
Aplikacja dla Mac nie da niestety dostępu do gazet i blogów.

źródło: mackozer.pl


******

Polecamy również:

Raport Engadgeta: czytniki e-booków a sprawa polska

Kilka dni temu pisaliśmy o premierze eClicto, pierwszego polskiego czytnika e-booków. Dziś zastanowimy się, czy urządzenia należące do tej kategorii mają szansę na upowszechnienie, gdyż mimo sporego potencjału nie są wcale skazane na sukces. Zapraszamy do lektury - rozważymy co dla popularyzacji czytników mogą zrobić wydawcy i czy e-book w czytniku może dorównać tradycyjnej książce.

Kwestia ceny

Nie ma co owijać w bawełnę, ceny takich czytników jak eClicto (899 zł, Kolporter), Kindle (Amazon, $259) czy Nook (B&N, $259) są zwyczajnie za wysokie dla polskiego czytelnika, niezależnie od potencjalnych oszczędności wynikających z niższej ceny e-booków. Ceny te będą powoli spadały, jednak w perspektywie najbliższych 2-3 lat nie należy oczekiwać gwałtownego spadku kosztów produkcji. Szansą dla dystrybutorów może być za to subsydiowanie czytników w zamian za zobowiązanie klienta do kupowania określonej liczby publikacji przez zadany okres czasu - np. czytnik za 300 zł plus 30 zł wydawane miesięcznie na e-booki przez 2 lata.

Gazety lub czasopisma

Prenumerata elektronicznych wersji czasopism może być dla rynku czytników elementem decydującym -- w wielu sytuacjach wertowanie prasy w czytniku przewyższa wygodą rozkładanie płachty papieru. Aby jednak ten rynek mógł się rozkręcić, muszą zostać spełnione co najmniej dwa warunki. Po pierwsze wydania elektroniczne muszą być tańsze od klasycznych -- w serwisie ePartnerzy.com widać, że niektórzy wydawcy przystają na przeszło 50-procentowe zniżki, podczas gdy inni oczekują za e-wydanie pełnej ceny okładkowej. Po drugie czytnik musi mieć możliwość pobrania treści bez podłączania do komputera -- co najmniej przez Wi-Fi, najlepiej przez łączność komórkową (jak Kindle czy Nook) -- tak, by nowy numer był od razu dostępny do lektury.

Leon Zawodowiec

Czytniki e-booków jako kategoria urządzeń mają jeden feler -- brak zastosowań profesjonalnych. Spójrzmy na rynek foto -- popyt na lustrzanki z najwyższej półki pozwalał na finansowanie działań badawczo-rozwojowych, które owocowały także ulepszeniami zwykłych aparatów kompaktowych. Z czytnikami jest inaczej -- osoby zajmujące się zawodowo czytaniem, wydawcy i redaktorzy, muszą mieć możliwość szybkiego skakania po tekście i swobodnego tworzenia adnotacji, żaden czytnik nie zastąpi tu pliku kartek. To zaś oznacza brak klientów, dla których kryterium zakupu stanowiłyby możliwości, a nie cena.

Możliwości techniczne i DRM

Elektroniczny papier nie osiągnął jeszcze pożądanych parametrów, dziś jest to w najlepszym razie arkusik rozmiaru kartki A5 wyświetlający 16 odcieni szarości (Kindle DX za 490 USD). W niektórych urządzeniach naładowana do pełna bateria wystarczy raptem na 500 odświeżeń ekranu (eClicto). Niezgodność systemów DRM (zabezpieczeń przed nieautoryzowaną dystrybucją kupionych e-booków) oznacza, że nie poczytamy na jednym urządzeniu publikacji z księgarni eClicto i Amazona lub B&N. Mamy nadzieję, że ta niedorzeczna bariera w przyszłości zniknie -- nikt przecież nie wyobraża sobie sytuacji, w której Walkmany odtwarzałyby wyłącznie muzykę wydaną przez Sony Music. Zresztą to właśnie branża muzyczna odkryła, że DRM jest ślepym zaułkiem, a sprzedaż zwykłych MP3 jest równie opłacalna dla dystrybutora i znacznie wygodniejsza dla klienta. Oby wydawcy książek i prasy szybko doszli do podobnych wniosków.

Analogowa konkurencja

Największym wrogiem e-booków są... książki papierowe. Raz kupiona klasyczna książka nigdy nie spowoduje problemów z DRM, działa bez zasilania i serwisu przez dziesiątki lat, daje możliwość stosowania zakładek, tworzenia odręcznych adnotacji i przypisów, zawiera kolorowe ilustracje w wysokiej rozdzielczości, elegancko prezentuje się na półce, można ją bez problemu pożyczać, odsprzedać czy podarować, można zdobyć autograf i dedykację autora, jest odporna na zgniatanie, mróz i gorąco. Jakby nie patrzeć, technologia była udoskonalana przez ostatnie pół tysiąca lat.

Zalety książek elektronicznych: są lżejsze i pozwalają na szybkie wyszukiwanie według słów kluczowych, ich kupno i sprowadzenie zza granicy trwa kilkadziesiąt sekund zamiast wielu dni, rozmiar tekstu można płynnie skalować. I tyle. Jak zróżnicować cenę tych dwóch formatów?

Z punktu widzenia wydawcy e-booki mają prawie same zalety -- nie trzeba ich magazynować, rozsyłać, zamrażać pieniędzy w drukowanym nakładzie, dodrukowywać braków -- koszty są niższe, a po ich zwrocie każdy następny egzemplarz to czysty zysk. Z przecieków wiadomo, że polscy wydawcy życzą sobie za e-booka połowę ceny egzemplarza papierowego. Z drugiej strony e-booki dla czytnika Kindle w księgarni Amazon kosztują często więcej od zwykłej książki, co trudno zrozumieć, zważywszy na ograniczenia jakim podlegają.

Podsumowanie

Aby czytniki e-booków przestały być produktem niszowym, muszą być tańsze i lepsze -- można to powiedzieć o każdej nowej technologii. Aby jednak mogły zyskać prawdziwą popularność, muszą przejąć możliwie dużo zalet zwykłych książek, a dodatkowo udostępniać (oczywiście odpłatnie) także treść gazet i czasopism. Być może obecna generacja czytników jest jeszcze za mało zaawansowana, by mogła stanowić konkurencję dla druku, jednak rolowany, elastyczny e-papier nie wszedł póki co do masowej produkcji. Z całą pewnością zaś potrzebować będziemy większego wyboru książek po polsku -- firmę Kolporter trzeba więc pochwalić za pierwszy krok na nowe terytoria, a my jako czytelnicy mamy nadzieję, że za jakiś czas na rynku pojawi się (i utrzyma) także konkurencja.

źródło: engadget.com


******
Polecamy również:

:: Kto czyta książki, żyje podwójnie
:: Czytnik e-książek “dla ludu”?
:: Książki W.A.B. w eClicto - 200 tytułów

Zmień iPhone'a w czytnik e-booków

Po miesiącach wyłączności Stanów Zjednoczonych na korzystanie z aplikacji Kindle dla iPhone'a i iPoda Touch, teraz dostęp do niej mają również pozostali.

Chociaż aplikacji do czytania e-booków na urządzeniach Apple'a dotąd nie brakowało, to z pewnością udostępnienie przez Amazona oprogramowania Kindle dla użytkowników w ponad 60 krajach, jest warte odnotowania. Do tej pory aplikacja była dostępna wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.

Co potrafi Kindle for iPhone?
Daje użytkownikowi możliwość: zakupienia, pobrania i czytania setek tysięcy książek z Kindle Store, darmowego przeczytania początku książki przed jej zakupem, dodawania i automatycznej synchronizacji zakładek i ostatnio czytanych stron, darmowego dostępu do biblioteki wcześniej zakupionych książek, przechowywanych na serwerach Amazona, dodawania i przeglądania notatek zrobionych na czytnikach Kindle i Kindle DX, a także czytania książek w pełnym kolorze, wliczając to książeczki dla dzieci, książki kucharskie, podróżnicze czy obrazkowe.

Aplikację Kindle for iPhone mogą pobrać użytkownicy z ponad 60 krajów na całym świecie, za pomocą App Store.

źródło: chip.pl


******
Polecamy również:

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Kto czyta książki, żyje podwójnie

Pierwszy polski czytnik e-książek pojawił się na rynku. Jednocześnie uruchomiona została księgarnia, w której za połowę ceny rzeczywistej książki można nabyć jej wirtualną edycję. Przedstawiamy pierwsze testy urządzenia, a przy okazji sytuację na rynku cyfrowych książek w Polsce.
Kolporter, firma większości nas znana głównie z prowadzenia saloników prasowych i kiosków, wprowadziła na polski rynek czytnik e-booków o nazwie eClicto (899 zł). Jednocześnie uruchomiona została stworzona – specjalnie dla jego użytkowników – internetowa księgarnia. Już teraz oferuje ona ponad 1000 najnowszych książek oraz znacznie bogatsze zasoby tych tytułów, do których wygasły prawa autorskie. Producent obiecuje, że liczba pozycji na wirtualnych półkach będzie systematycznie rosła. Już w tej chwili Kolporter podpisał umowy z 40 wydawnictwami i pracuje nad digitalizacją kolejnych tytułów. Tym, co ma zachęcić czytelników do sięgnięcia po eClicto, ma być wygoda, jaką zapewnia czytnik, a przede wszystkim niższa cena książek w wersji cyfrowej. Według zapewnień usługodawcy, cena większości książek w wersji cyfrowej ma wynosić połowę ceny rzeczywistej książki.

eClicto: Udany klon
eClicto wygląda naprawdę dobrze. 6-calowy ekran wykonany w technologii e-papieru wyświetla czytelny, wyraźny tekst. Czytnik jest lekki: 170 gramów to na tyle mało, że można trzymać urządzenie w jednej dłoni bez uczucia zmęczenia, czego nie można np. powiedzieć o Kindle 2 czy czytniku Boox 60 (patrz ramka poniżej). Komfort pracy zapewnia też niewielka grubość urządzenia – można śmiało powiedzieć, że 8,5 milimetra to w sam raz. eClicto ma mieć pamięć pozwalającą na zapisanie czterystu książek i możliwość jej powiększania za pomocą kart SD (do 4 GB). Obsługiwane przez czytnik formaty to: EPUB, TXT, HTML, PDF. Brakuje formatu PRC (Mobipocket), w którym 2700 darmowych książek udostępnia np. serwis ebook.pl. Tyle że to ograniczenie łatwo obejdziemy, korzystając np. z oprogramowania Stanaza. Wbudowana bateria pozwala na dwa tygodnie czuwania albo 8000 odświeżeń zawartości ekranu, czyli przejrzenie tylu wirtualnych kartek. Gdy znudzi nam się czytanie (lub w jego trakcie), możemy posłuchać muzyki z plików MP3, a nawet oglądać zdjęcia, jednak 4 odcienie szarości to zdecydowanie za mało, by liczyć na jakiekolwiek doznania estetyczne.

Kwestia ceny: Najtaniej, ale wciąż drogo
Książki cyfrowe stają się coraz bardziej modne, o czym świadczy chociażby zapowiedź utworzenia strefy e-book Tech Zone na targach Consumer Electronic Show 2010. Jednak ich popularność rośnie bardzo powoli. Rynek e-booków w tak wysoko rozwiniętym kraju, jakim są Stany Zjednoczone, szacuje się na zaledwie 1,5 procenta (I półrocze 2009). A jak wynika z badania Sary Rotman Epps z Forrester Research, Amerykanie skłoni są zapłacić za czytnik tylko 50 dolarów. To mniej, niż koszt jego produkcji. Jak zatem na tym tle wypada cena polskiego eClicto?

Gdy porównamy ofertę e-czytników, które można kupić w Polsce lub zamówić przez Internet za granicą, to okazuje się, że eClicto jest najtańszy. Przy czym jest tak samo funkcjonalny i, co istotne, zapewnia dostęp do księgarni z książkami w języku polskim. Inna rzecz, że prawie 900 zł, które trzeba zapłacić za e-booka, to dla większości rodaków dużo za dużo. Przed Kolporterem stoi więc prawdziwe wyzwanie marketingowe. Warto jednak wiedzieć, że w tym roku na każde 100 książek sprzedanych w internetowej księgarni Amazon przypadało aż 48 egzemplarzy w wersji cyfrowej. Analitycy rynku prognozują, że do 2013 roku sprzedaż e-booków ma wzrosnąć do 30 milionów (1 mln w 2008 roku). To znaczy, że coraz częściej kupujemy e-booki, a Kolporter ma szanse zrobić niezły interes.
W przyszłości więcej niż e-książka
W pierwszym kwartale 2010 r. na rynku ma się pojawić tablet Apple‘a. Ma mieć 10-calowy ekran z obsługą gestów i kosztować ok. 600 dolarów. Urządzenie przeznaczone jest nie tylko do czytania książek i gazet, ale też do grania, przeglądania Internetu, rozmów telefonicznych itp. Nic więc dziwnego, że produkt Apple’a już zyskał wdzięczny przydomek Kindle Killer. Równie ciekawie zapowiada się urządzenie Microsoft Courier. Ma ono się składać z dwóch ekranów o przekątnej 7˝ i przypominać notatnik. Najciekawszy jest w nim interfejs, który pozwala na obsługę rysikiem oraz gestami wykonywanymi na ekranach.


Czytniki z dwoma ekranami
Przed najbliższymi świętami na rynku powinien pojawić się Nook, czyli czytnik sygnowany przez jednego z głównych konkurentów Amazona, sieć księgarską Barnes and Noble. Ma te same funkcje co Kindle, a ponadto oferuje dostęp do Sieci przez Wi-Fi i drugi 3,5-calowy kolorowy ekran LCD. Dzięki temu rozwiązaniu można zrekompensować niedoskonałości e-papieru i zobaczyć np. zdjęcia ilustrujące artykuły w wydaniach gazet online czy nawigować po swoich zbiorach w sposób zbliżony do tego, jaki został zastosowany w iPodach.


Podobne rozwiązanie o nazwie Alex, ale z jeszcze większym ekranem LCD, zaprezentowała firma Spring Design. Niestety, na razie nie wiadomo, kiedy czytnik pojawi się na rynku. Na koniec można tylko dodać, że zarówno Nook, jak i Alex działają pod kontrolą… Androida.


Przegląd czytników, które można kupić w Polsce

Amazon Kindle 2
Wbudowany modem 3G pozwala na zupłenie bezpłatny dostęp do sklepu Amazon i Wikipedii. I to z każdego zakątka!
Cena: ok. 1000 zł*

irex iliad 2nd Edition
Najdroższy, ale za to z 8,1-calowym dotykowym ekranem, a nie 6-calowym, jak w innych urządzeniach. Ma też Wi-FI.
Cena: 2800 zł
onyx bookx 60
Wi-Fi i wbudowana przeglądarka pozwalają na oglądanie stron www. A dotykowy ekran i rysik umożliwiają notowanie.
Cena: 1500 zł

iRiver Story
Czytnik z klawiaturą, obsługuje formaty znane z e-booków. Czyta również pliki w formacie .xls i .doc.
Cena: 1300 zł


Cool-ER
Brat bliźniak eClicto. Korzysta ze zbiorów anglojęzycznej księgarni CoolerBooks.
Cena: ok. 1000 zł*


*ceny zawierają opłaty celne i VAT

źródło: chip.pl


******
Polecamy również:

piątek, 11 grudnia 2009

Wersja Managera eClicto na Mac OS i Linux - w ciągu kilku miesięcy

Trwają prace nad dostosowaniem eClicto do systemów Mac OS i Linux. W ciągu kilku dni spółka Kolporter Info określi termin, w którym użytkownicy tych systemów operacyjnych będą mogli korzystać z eClicto.
- Dokładny termin, w jakim użytkownicy systemów Mac OS i Linux będą mogli korzystać z naszej księgarni i czytnika e-booków zostanie określony w ciągu dni – mówi Maciej Topolski, rzecznik prasowy Grupy Kapitałowej Kolporter. – Użytkownicy, którzy już kupili eClicto otrzymają w przyszłym roku bezpłatne aktualizacje oprogramowania, które opracowujemy wykorzystując ich sugestie publikowane w Internecie, m.in. na naszym blogu i przekazywane nam za pośrednictwem infolinii.
Przypomnijmy, że eClicto to nowatorski system dystrybucji treści, wykorzystujący technologię e-papieru, stworzony przez spółkę Kolporter Info SA. W skład systemu wchodzą: autorskie oprogramowanie, umożliwiające wydawcom konwersję tradycyjnych książek do formy elektronicznej, księgarnia e-booków, Manager eClicto - autorska aplikacja zarządzania treścią dla użytkowników oraz czytnik, wykorzystujący technologię e-papieru. Istotnym elementem jest także blog eClicto, w którym miłośnicy e-książek znajdą informacje ze świata kultury, zapowiedzi, recenzje, nowinki technologiczne.

Informacja prasowa dla: blog ePartnerzy.com


******
Polecamy również:

Czytnik e-książek “dla ludu”?

czytnik elektronicznych książek od firma Aluratek Ostatnimi czasy wiele mówi się (i pisze) o czytnikach e-książek. Wszelacy producenci wprowadzają na rynek coraz bardziej rozbudowane i funkcjonalne urządzenia. Jednak jak powszechnie wiadomo, ceny tego typu gadżetów są jak na razie zbyt wysokie, aby urządzenia trafiły “pod strzechy”. Firma Aluratek postanowiła to zmienić i wprowadza na rynek czytnik e-książek za $179, co stanowi około 500 złotych. Nadal nie jest to mało, jednak taka cena brzmi znacznie lepiej aniżeli 1000zł.

Jednak jak zwykle przy takich okazjach, tak i tutaj kryje się mały haczyk. Mianowicie nie znajdziemy tutaj głównej idei czytnika e-książek, a więc ekranu wykonanego w technologii e-ink. Zamiast tego producent zdecydował się na zastosowanie zmodyfikowanego, czarno-białego, 5-calowego wyświetlacza LCD (Reflective Light LCD), który nie posiada podświetlenia (producent wyświetlacz ten nazywa e-paper LCD). Dzięki temu nieprzerwany czas pracy urządzenia wynosi 24 godziny.


Ponadto Aluratek Libre oferuje standardową funkcjonalność bez zbędnych “wodotrysków”. Jest to czytnik elektronicznych książek, który jest tylko czytnikiem – no może poza obsługą formatu MP3, który gadżet obsługuje. Jeśli chodzi o formaty tekstowe to otworzymy nim pliki następujących typów: Adobe DRM, ePUB, PDF, FB2, TXT, Mobi, PRC i RTF.

Za $179 dostaniemy czytnik z 2GB kartą pamięci, na której znajduje się 100 książek. Pamięć oczywiście można rozszerzyć poprzez karty SD aż do 32GB.

źródło: gadzetomania.pl


******
Polecamy również:

Poski czytnik ebooków - eClicto już w sprzedaży!

Poski czytnik ebooków - eClicto Godziną Zero dla Kolportera była godzina ósma 10 grudnia 2009 r. – właśnie wtedy wystartował projekt eClicto!

Już teraz można odwiedzać pod adresem http://www.eclicto.pl/
Księgarnię eClicto z elektronicznymi książkami oraz czytnikami e-booków.

Na stronach księgarni można również pobrać darmowy program umożliwiający odczytanie książek na czytniku - Manager eClicto.

Pierwszy polski czytnik ebooków kosztuje tylko 899 PLN.

Czy cena skusi Polaków do zakupu? Myślę, że wielu fanów cyfrowych publikacji zechce sprawdzić polski gadżet.

******

Polecamy również:

źródło: http://epartnerzy.com

niedziela, 6 grudnia 2009

Czytnik e-booków od Ambiance Technologies

Digibook ADB-106 - czytnik ebooków od Ambiance Technologies Na rynku czytników e-książek ostatnimi czasy robi się spory tłok. Producenci często zaczynają umieszczać w tego typu urządzeniach drugi, kolorowy ekran LCD do przeglądania stron internetowych czy plików multimedialnych. Jednak firma Ambiance Technologies postanowiła trzymać się tradycji i już niedługo wprowadzi do sprzedaży czytnik e-książek z jednym ekranem e-ink o nazwie Digibook ADB-106.

Jest jeszcze zbyt wcześnie aby jednoznacznie stwierdzić, czy odtwarzacz ten odniesie sukces na rynku czy nie, gdyż jak na razie odtwarzacz nie jest jeszcze dostępny, ale można go zamawiać w przedsprzedaży. Digibook ADB-106 posiada 6-calowy wyświetlacz e-ink z 16-odcieniami szarości. Z boku urządzenia znajdziemy natomiast kolumnę przycisków oraz czytnik kart SD i gniazdo słuchawkowe 3,5mm, które jest jak najbardziej na miejscu, gdyż czytnik może pełnić funkcję odtwarzacza MP3.

Gadżet obsługuje wspomniane pliki MP3, a także formaty graficzne (JPEG, GIF, BMP, TIF, PNG) oraz cozywiście szereg formatów e-książek: TXT, PDF, EPUB, RTF, TCR, PDB, PRC,MOBI, OPF, OEB, HTM, HTML, CHM,FB2, DJVU, IW44, IW4, DJV. Jak sami widzicie możliwości jest sporo, a wszystko to zamknięte w gadżecie, który ma 9,9mm grubości. Bateria urządzenia powinna natomiast wystarczyć na około 7000 “przewróceń” strony.

Jedyną niewiadomą pozostaje bezprzewodowa łączność, gdyż na urządzeniu można znaleźć symbol WiFi, jednak w specyfikacji producenta nie ma o tym słowa. Pozostaje jedynie poczekać, aż sprawa się wyjaśni. Gadżet aktualnie znajduje się w przedsprzedaży za niecałe 230 funtów. Do nabycia tutaj.

źródło: gadzetomania.pl


******

Polecamy również:

Amazon obiecuje rozwiązać problemy Kindle

Czytnik e-booków Amazon Kindle ma sporo wad - w niektórych krajach użytkownicy skarżą się na problemy z dostępnością niektórych usług i książek, ekran jest zbyt ciemny, nie ma możliwości sterowania dotykiem, a na domiar złego urządzenie nie obsługuje plików EPUB kupionych poza Amazon. Ale gdy tylko zaczniesz czytać, Kindle robi dokładnie to, co obiecał Amazon - znika w twoich dłoniach. Po kilku minutach zapominasz, że trzymasz w ręku urządzenie elektroniczne, a nie książkę.

Wtedy pojawia się jednak kolejny problem: jeśli masz w pamięci urządzenia więcej niż kilka książek, to będziesz miał spore problemy ze znalezieniem tej, która jest w danej chwili potrzebna. Choć są tu oddzielne sekcje dla periodyków, książek oraz pozycji dodanych przez użytkownika, to poza tym brak jakiegokolwiek uporządkowania - koncept Amazon na segregowania pozycji polega na... stworzeniu jednej długiej listy. Wyobraźcie sobie szukanie jakiejś książki w gigantycznej bibliotece, w której książki posegregowane są wyłącznie alfabetycznie lub według daty wydania - bez żadnych kategorii tematycznych, katalogów itp.

Przedstawiciele Amazon najwyraźniej dostrzegli ten problem, bo na oficjalnym koncie developerów Kindle w Facebooku pojawiła się taka oto zapowiedź:

"Słyszeliśmy od wielu z was, że chcielibyście mieć możliwość wygodniejszego
zarządzania kolekcją książek w Kindle. Pracujemy już nad uaktualnieniem, które
rozwiąże wasze problemy - pojawi się ono (w postaci poprawki dostarczanej
bezprzewodowo) w pierwszej połowie przyszłego roku."

Czyli być może dopiero za sześć-siedem miesięcy... Amazon sam skomplikował sobie tu życie - poprzez stworzenie modelu dystrybucyjnego, w którym zbędny jest komputer PC (oczywiście, użytkownicy Kindle'a mogą z niego korzystać, ale nie muszą - wszystko mogą zamówić z poziomu czytnika). A to znaczy, że wszystkie funkcje i narzędzia musza być dostępne na mało wydajnym i wyposażonym w kiepską klawiaturę Kindle'u (zamiast np. wykorzystać model znany z iTunes - gdzie wszystkie operacje w iPodzie można wykonywać z poziomu komputera). W świetle tych wszystkich problemów główny konkurent Kindle'a - Nook firmy Barnes and Noble - wygląda coraz bardziej atrakcyjnie...

Oficjalny wpis na Facebooku
źródło: gazeta.pl


******

Polecamy również:

sobota, 5 grudnia 2009

Nowości w świecie czytników e-book


Amazon, firma specjalizująca się w handlu internetowym, wypuściła swój własny czytnik książek elektronicznych dwa lata temu, w 2007 roku. Dziś ogłasza, iż właśnie co zakończony miesiąc – listopad 2009 roku – był najlepszym miesiącem pod względem sprzedaży Kindle.
Według producenta produkowane przez niego czytniki “są najbardziej pożądane, są najczęściej wykorzystywaną rzeczą na podarunek oraz są najlepiej sprzedającym się produktem ze wszystkich kategorii” – internetowego sklepu Amazon.

Ian Freed, wiceprezes Amazon Kindle, mówi:
Kindle jest świetnym podarunkiem dla każdego, kto uwielbia czytać, przez co“odlatuje” z półek szybciej niż jakikolwiek inny produkt sprzedawany w sklepie Amazon.
Z drugą generacją Kindle można zapoznać się oraz ewentualnie zakupić własny egzemplarz w sklepie Amazon. Spodziewa się jeszcze większego wzrostu sprzedaży. Ma to związek z dwiema rzeczami – po pierwsze zbliżają się Święta i okres zakupów, po drugie Nook firmy Barnes & Noble zostaje opóźniony, co z pewnością mniej lub bardziej negatywnie wpłynie na jego sprzedaż, pozwalając osiągnąć lepsze wyniki czytnikom Amazon Kindle oraz Sony Reader.



Dwuekranowy Nook, bazujący na otwartym systemie operacyjnym Android, początkowo zapowiedziany na trzydziestego listopada, trafi na sklepowe półki dopiero siódmego grudnia. Opóźnienie spowodowane jest pobudkami firmy w kwestii lojalności wobec klientów. Barnes & Noble chce by wszyscy klienci, którzy złożyli zamówienia na urządzenie przed dwudziestym listopada, otrzymali je na czas.

źródło: osnews.pl



******
Polecamy również:

Kindle najpopularniejszym przedmiotem na Amazonie, przebija świeże bułeczki

Recesja? Nie dla Kindle.

Okazuje się, że czytnik jest aktualnie najlepiej sprzedającą się rzeczą ze wszystkich kategorii dostępnych na Amazonie. Tak - oznacza to, że sprzedaje się lepiej nawet niż robo-chomiki, t-shirty z wizerunkiem wyjącego wilka i płyty Nergala. Wygląda na to, że czytnik będzie też wyjątkowo często wsuwany pod świąteczne drzewko -- w listopadzie sprzedano więcej sztuk niż kiedykolwiek przedtem, pomimo, że nigdy wcześniej urządzenie nie miało aż tak dużej konkurencji. No cóż, miejmy nadzieję, że wystarczy dla wszystkich.




źródło: pl.engadget.com




******
Polecamy również:

CZY E-BOOKI WYPRĄ DRUKI - znani ludzie o cyfrowych publikacjach - video

Na to pytanie odpowie Beata Stasińska, redaktor naczelna Wydawnictwa WAB Targi Książki w Krakowie, 2009.




Warto również obejrzeć krótki wywiad z Janem Peszkiem i Krzysztofem Globiszem - oto ich opinie




I na koniec krótka opinia o audiobookach Jana Nowickiego






******
Polecamy również:

Recenzja iRiver Story - DailyTECH.pl

Wspominałem już kilka razy na DailyTECH.pl o urządzeniach z segmentu ebook. Ostatnio pisałem o rozgrzewającym się do czerwoności rynku e-papieru. Dzisiaj natomiast mam możliwość przetestować dla Was prawdziwe urządzenie. Nie tylko opisywać kolejny produkt, mający premierę za oceanem, ale wreszcie wziąć w dłonie prawdziwy czytnik, pozwalający poznać mi nową technologię. Bohaterem dzisiejszego Laboratorium DailyTECH.pl jest czytnik iRiver Story.

Na początek, tradycyjnie trochę specyfikacji oraz dane techniczne dotyczące testowanego urządzenia.


iRiver Story:

  • Ekran: elektroniczny atrament, 6 cali, rozdzielczość 600×800, 8 odcieni szarości
  • Pojemność: 2 GB
  • Obsługiwane dokumenty: EPUB, TXT, PDF, DOC, PPT, XLS, JPG, BMP, GIF
  • Obsługiwane pliki audio: MP3, WMA, OGG
  • Dodatkowe funkcje: dyktafon, kalendarz, notatnik
  • Porty: USB 2.0, slot kart SD o pojemności do 32GB
  • Akumulator: litowo-polimerowy 1800 mAh, ładowanie poprzez USB
  • Czas pracy: do 9000stron, 20h muzyka
  • Wymiary: 127mm x 203,5mm x 9,4 mm
  • Waga: 284 g
Ergonomia i estetyka wykonania:
Biorąc iRivera Story w dłonie po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że jest on cięższy niż wskazywałby na to jego wygląd czy grubość. Nie jest to jednak przytłaczająca waga. Nie powinniśmy też spodziewać się mniej po urządzeniu typu czytnik e-książek. iRiver wyposażony został w baterię o dużej pojemności, która według mnie jest najcięższym elementem czytnika. Dzięki niej możemy jednak odtwarzać muzykę przez prawie 20 godzin, a w przypadku książek prędzej podłączymy czytnik do komputera, żeby wgrać kolejne pliki (ładując akumulator przy okazji) niż będziemy musieli naładować go z powodu odtwarzania dokumentów i obrazów.

Całość wykonana jest z białego i twardego, matowego plastiku, a co za tym idzie, sprawia wrażenie trwałej konstrukcji. Front urządzenia to duży, 6 calowy wyświetlacz e-ink. W sieci pojawiają się komentarze, że ramka otaczająca urządzenie i ekran jest zbyt duża. Według mnie, umożliwia ona jednak wygodne chwycenie urządzenia bez konieczności dotykania ekranu. Tuż pod ekranem znajdziemy natomiast pełną klawiaturę QWERTY z przyciskami funkcyjnymi. Po prawej i lewej stronie, w ramce urządzenia umieszczone zostały 4 przyciski służące do przełączania stron. Pozwalają one w bardzo intuicyjny sposób przeglądać i czytać książki lub inne dokumenty.

iRiver Story jest bardzo cienkim urządzeniem, które według specyfikacji ma tylko 9,4 mm. Na spodzie czytnika znajdziemy (od prawej) wejście słuchawkowe 3,5 mm, suwak włącznika i blokady urządzenia, mikrofon dyktafonu oraz zaślepkę pod którą znajdziemy port mini-USB oraz slot kart SD.

Na plecach czytnika mamy natomiast szeroki otwór (na górze), pełniący zapewne funkcje głośników które obecne są w urządzeniu.

Ekran:
Jak wspomniałem wcześniej, Story wyposażony jest w 6 calowy ekran wykonany w technologi e-ink, zwanej również elektronicznym atramentem lub papierem. Ciężko napisać mi coś o jakości wyświetlanego obrazu, gdyż jest to pierwsze urządzenie tego typu, które mam w testach, co z kolei powoduje, że nie mam porównania. Opierając się jednak na własnych obserwacjach i odczuciach mogę powiedzieć, że ekran jest bardzo dobry.

E-ink to technologia wyświetlaczy zupełnie odmienna od znanych nam ekranów LCD i OLED. Pierwotnie stworzona została w celu wyświetlania statycznych treści, takich jak tekst lub nieruchome obrazy. Ekran zastosowany w Story charakteryzuje się bardzo dobrą jakością obrazu oraz czytelnością. W trakcie testów postanowiłem przeczytać całą książkę na ekranie urządzenia. Po około 10-15 stronach zapomniałem, że nie czytam tekstu na tradycyjnych kartkach papieru. Ekrany e-ink nie posiadają podświetlenia dlatego, w nocy nie jest możliwe czytanie bez dodatkowego źródła światła. Myślę, że jest to jeden z powodów dla których czytanie na nim jest takie naturalne. Jedynym minusem ekranu Story jest jego nieco za ciemny podkład (pod warstwą wyświetlającą). Gdyby był jaśniejszy lub po prostu biały, ekran ten byłby dosłownie e-papierem.

Książki i dokumenty:
Story to przede wszystkim urządzenie przeznaczone do czytania książek i różnych dokumentów. W tej roli sprawdza się świetnie. Jak wspomniałem już wcześniej, przeczytałem książkę na ekranie iRiver Story. W zależności od formatu w jakim posiadamy czytaną książkę, urządzenie pozwala nam dokonywać różnych manipulacji tekstu. Jeżeli książka zapisana jest w formacie TXT lub EPUB, możemy bez problemu powiększyć stronę lub czcionkę, a nawet zmienić orientacje ekranu z wertykalnej na horyzontalną.


PDF ze względu na bardziej zwartą strukturę, pozwala tylko powiększyć stronę lub zmienić jej orientacje. Nie ma tutaj możliwości zmiany wielkości czcionki. Z kolei w przypadku plików JPG nie ma żadnych możliwości manipulacji obrazem, powiększania go czy obracania. Możemy jedynie nawigować między stronami. Pomimo to, Story świetnie sprawdza się jako urządzenie do czytania książek lub nawet komiksów (szczególnie japońskich mang).

Interfejs i funkcje:

Obsługa Story jest bardzo intuicyjna oraz prosta. Interfejs podzielony został na katalogi i menu, które pozwalają dostać się do zgromadzonych w urządzeniu książek, komiksów, dokumentów oraz muzyki. iRiver Story nie jest jednak tylko odtwarzaczem. Posiada on bowiem kilka funkcji charakterystycznych dla urządzeń takich jak smartphone czy zwykłych telefonów komórkowych.

  • Kalendarz
    Pozwala prowadzić w urządzeniu swoje zdarzenia i zadania do wykonania. Wpisujemy je za pomocą klawiatury umieszczonej pod ekranem. Możemy ustawić również zakres czasowy wydarzenia. Generalnie jest to kompletna funkcja kalendarza, posiadająca prawie wszystko co mieć powinna. Minusem jest jednak brak możliwości synchronizacji z zewnętrznym kalendarzem.

  • Notatnik
    Jest to prosta aplikacja umożliwiająca pisanie za pomocą klawiatury urządzenia. Wszystkie zapisane w urządzeniu notatki są potem dostępne jako pliki na dysku wymiennym, po podłączeniu do komputera.
Opisane powyżej funkcje, w mojej opinii powinno traktować się jako ciekawostki. Wynika to z 3 rzeczy. Po pierwsze, iRiver Story jest urządzeniem, które za sprawą swoich gabarytów ciężko zabierać ze sobą wszędzie. Nie możemy bowiem włożyć do kieszeni tak jak telefon lub odtwarzacz. Chcąc je zabierać wszędzie ze sobą, musimy nosić je w torbie lub pokrowcu. Po drugie, klawiatura zainstalowana w urządzeniu, nie sprzyja szybkiemu lub długiemu pisaniu. Mamy tutaj pewien paradoks gdyż Story jest za mały, aby pisać na nim w tradycyjny sposób, ale jednocześnie za duży do pisania kciukami. Po trzecie, tak jak już wspomniałem, kalendarzowi brakuje łączności ze światem, co ogranicza jego użyteczność. Oznacza to tylko tyle, że niewiele osób zdecyduje się wykorzystać Story jako swój podręczny kalendarz i notatnik.

Odtwarzacz audio:
iRiver Story posiada również funkcje odtwarzania plików audio. Jakość odtwarzanej muzyki jest bardzo dobra, ale chyba po iRiver nie powinniśmy chyba spodziewać się niczego innego, prawda? Story wyposażony został w podstawowe funkcje związane z odtwarzaniem muzyki, takie jak tryb odtwarzania (umożliwia między innymi powtarzanie wybranego utworu), equalizer (regulacja brzmienia utworu), sortowanie utworów.

Pomimo to, ze względu na rozmiar urządzenia, nie wyobrażam sobie Story w codziennym użytkowaniu jako odtwarzacza muzyki. No chyba, że będzie on noszony w kieszeni dresów;) Z drugiej jednak strony, nie potrafię wyobrazić sobie produktu iRiver, który nie odtwarza muzyki. Niewątpliwie jest to jednak przydatna funkcja, umożliwiająca słuchanie książek w formie plików audio.

Podsumowanie:
Prawie 2 tygodnie, które spędziłem z iRiver Story utwierdziły mnie w przekonaniu, że e-papier (ta nazwa najbardziej mi odpowiada) to przyszłość. Tak powinna wyglądać książka oraz podręcznik szkolny przyszłości. iRiver stworzył bardzo wszechstronne urządzenie, które zasługuje na pochwały nie tylko z powodu wzorcowego wykonania, ale również wsparcia najpopularniejszych formatów dokumentów. W tej cenie, urządzenie mogłoby co prawda posiadać przynajmniej 4 GB zintegrowanej pamięci. Jest jednak możliwość wykorzystania w urządzeniu tanich kart pamięci SD jako rozszerzenia.

iRiver Story byłby idealnym urządzeniem, gdyby posiadał Wi-Fi z przeglądarką internetową, a zamiast fizycznej klawiatury wyposażyć go w ekran dotykowy. Wtedy z powodzeniem służyć mógłby jako elektroniczny notes, a przeglądanie stron www i subskrypcja kanałów RSS byłaby przyjemnością. Bez tych elementów iRiver Story jest tylko, albo i aż, bardzo dobrym produktem.

Plusy i minusy:

+ Wzorcowe wykonanie
+ Wsparcie najpopularniejszych formatów
+ Dobry i czytelny ekran
+ Możliwość taniego rozszerzenia pamięci
+ Dobry odtwarzacz audio
+ Dyktafon
+ Czas pracy

- Klawiatura
- Podkład ekranu
- Brak Wi-Fi oraz przeglądarki WWW

Ocena: 4,5/5
źródło: dailytech.pl


******

Polecamy również:

Książki W.A.B. w eClicto - 200 tytułów

Max Cegielski - Pijani Bogiem - e-book - przejdź do opisu W darmowym pakiecie startowym czytnika eClicto znajdą się między innymi współczesne książki wydawnictwa W.A.B.. Są to cztery e-booki: „Lala” Jacka Dehnela, „Dobre miejsce do umierania” Wojciecha Jagielskiego, „Pijani Bogiem” Maksa Cegielskiego i „Kurs do Genewy” Bartłomieja Rychtera.
Oprócz tego wydawnictwo W.A.B. przygotowało atrakcyjną i różnorodną ofertę książek elektronicznych dla Księgarni eClicto, od powieści obyczajowych, romansów i wspomnień po kryminały i reportaże polskich i zagranicznych autorów.

Do kupienia w formacie epub będą m.in. powieści:

To tylko niektóre pozycje z ponad dwustu, jakie W.A.B. dotychczas przekazało do księgarni eClicto. Liczba ta będzie się powiększać. Oczywiście cena e-booków będzie do 50 procent niższa od sugerowanej ceny detalicznej ich tradycyjnych odpowiedników.

Informacja prasowa dla: Blog ePartnerzy

******
Polecamy również:

czwartek, 3 grudnia 2009

Premiera Nooka przesunięta na późniejszy termin

Czytnik ebooków Nook od Barnes & Noble zapowiada się niezwykle ciekawie. Już nawet rozpoczęła się jego przedpremierowa sprzedaż. Jest jednak pewien problem. Producent może być sporo w plecy, bo niestety nie udało się wprowadzić gadżetu na rynek przed świętami Bożego Narodzenia. Premiera Nooka została przełożona na styczeń.

Na razie nie wiadomo, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Jedno jest pewne – producent zaliczył poważne faux pas. Wiadomo, że okres świąteczny jest zdecydowanie najbardziej dochodowym i wiele mniejszych firm nadrabia w nim zaległości z całego roku. Nijak nie da się jednak zarobić, jeśli nie ma czego sprzedawać, prawda?

A co jest takiego ciekawego w tym urządzeniu? Przede wszystkim, wyposażone jest w dwa ekrany – jeden 6-calowy (e-ink) oraz drugi 3.5-calowy (dotykowy) do poruszania się po funkcjach sprzętu. Warto jeszcze wspomnieć o takich dodatkach, jak chociażby WiFi, czy moduł 3G. Poza tym, gadżet posiada czytnik kart pamięci microSD oraz wyjście na słuchawki jack 3.5mm (Nook odtwarza pliki MP3).

No cóż… wygląda na to, że musimy poczekać do 11. stycznia, o ile premiera znowu nie zostanie przesunięta.

źródło: gadzetomania.pl


******
Polecamy również:

poniedziałek, 30 listopada 2009

Czytniki ebooków z Androidem już w 2010 roku

netronix czytnik e-booków z androidem Czytniki ebooków rozwijają się w zastraszającym wręcz tempie i nic nie wskazuje na to, żeby w ogóle miały w planach wciśnięcie hamulca. Potwierdzeniem tej teorii są najbliższe plany firmy Netronix, która chce już w przyszłym roku wprowadzić swoje urządzenie E-Ink z systemem Google Android i modułem 3.5G!

Pełna specyfikacja urządzenia nie jest jeszcze znana, ale same plany zostały potwierdzone przez przedstawiciela firmy – Arthura Lu. Powiedział on jeszcze, że gadżet będzie w stanie współpracować z innymi sprzętami wyposażonymi w system operacyjny od Google (głównie z smartphone’ami, który już jest kilka na rynku).

Do tego ma jeszcze dojść moduł 3G/3.5G z obsługą WWAN. Jednak najprawdopodobniej nie będzie on służył tylko do pobierania nowych książek i czasopism. Jest to część planu, który ma zamienić czytniki ebooków w coś w rodzaju osobistych komunikatorów. Dlatego też, moduł ma służyć do prowadzenia rozmów, odbierania e-mailów oraz dostępu do Internetu.

Gadżet ma pojawić się na rynku w połowie 2010 roku. Pierwsze prototypy miały ekrany o wielkości od 6 do prawie 10-cali. Nie wiadomo, jaki będzie miał produkt finalny.

źródło: gadzetomania.pl


******

Polecamy również:

sobota, 28 listopada 2009

Amazon ulepsza czytnik ebooków Kindle

amazon-kindle-xxxl Amazon zdecydowanie ma powody do zmartwień. Konkurencja mocno depcze im po piętach, a w wielu aspektach nawet wyprzedza. Wystarczy chociażby wspomnieć o czytniku Nook od Barnes & Noble, który zapowiada się bardzo ciekawie. W związku z tymi “problemami”, producent Kindle zmuszony jest ulepszać swoje urządzenie. I tak też właśnie teraz się dzieje.

Na początek, pod nóż poszła bateria. Wcześniej, z włączonym modułem 3G, wytrzymywała ona 4 dni pracy. Teraz, ten czas ma się zwiększyć aż o 85%, czyli sprzęcik powinien bez problemu działać około tygodnia. Z pewnością jest to bardzo fajne i przydatne ulepszenie, ale czy wystarczy?

Na szczęście, to nie wszystko! Amazon w końcu zdecydował się dodać coś, co już od dawna powinno być w Kindle’u. Chodzi o odtwarzanie natywnego PDF! Wiem, że wydaje się to niewiarygodne, ale do tej pory ten najbardziej znany czytnik ebooków nie był w stanie wyświetlić najczęściej używanego formatu. Teraz nie tylko sobie z tym poradzi, ale umożliwi też dokonanie konwersji z PDF-a do formatu Kindle. Po co? Bo obsługa formatu Adobe Reader’a ma być bardzo ograniczona. Podobno mogą być problemy z zoomem, przypisami i indeksowaniem (do wyszukiwania). Lepsze jednak to, niż nic.

źródło: gadzetomania.pl


******
Polecamy również:

Ratings by outbrain